<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Kropidoszczak w domu dziecka> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1951">
<month="12">
<date=1951-12-24>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
No to ja go za rk i prowadz na drugie pitro, tam s rne znowu ubranka, kalosze, buciczki, i temu podobnie. Zatrzyma si Ole przed bufetem z artykuami leczniczymi dla dzieci i prosi, eby mu gumow gruszk do lewatywy kupi.
Myl sobie, moe powoanie w tym kierunku odczuwa i kiedy za doktora si zostanie i kupiem mu te gruszk, na dodatek, ale cigle jeszcze szukamy tego prezentu.
Stanlimy przy obuwiu. ona chciaa wybra jakie kamaszki czy co w tym rodzaju, ale tok niemoebny, Ole gdzie nam zgin.
Od razu syszymy krzyk z drugiego koca pitra. Ogldamy si, widz e Kropidoszczak leci do mnie z gruszk w rku, a za niem par osb, ktrym z wosw woda si leje.
Chciaem mu da nauczk, ju otworzyem usta, ale musiaem zamkn bo poknem z p szklanki wody z lewatywy, w same gardo mnie trafi. Ma si rozumie wziem go za konierz i do domu, ale na schodach znowu mnie kamfory dosta.
Szukalimy go z godzin, zaczem go nakryem przed harcersk paatk na trzecim pitrze. Ta paatka czyli tak zwany namiot stoi tam w charakterze reklamy. Dwie lalki za harcerzy przebrane do pucu rozpalaj ogie pod kociokiem. To co robi Ole? Wykombinowa gdzie zapaki, lalki poodstawia, a sam takie ognisko rozpali, e panika powstaa, bo ludzie myleli, e Dom Dziecka si pali. Wsplnymi siami w dziesi osb wyprowadzilimy Olesia na ulic.
 No dobrze, panie szanowny, a dlaczego go pan nie odda na przechowanie do wietlicy dziecinnej, ktra si na miejscu znajduje i gdzie dzieci mog si bawi, jedzi na karuzeli, podczas kiedy rodzice zakupy uskuteczniaj?
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
